czwartek, 19 września 2013
Where We Are Tour
środa, 18 września 2013
#13 Louis
niedziela, 15 września 2013
Niespodziewanka :)
- to chyba najgorszy film jaki kiedykolwiek widziałem. - powoedział nagle jason -o, stary w pełni cię popieram. To nie ma sensu. On jej mówi, że jest wampirem i prawdopodobnie ją zabije, a ona zamiast uciekać jeszcze się z nim caluję.- odpowiedziała mu sophie. - ciiiiii- syknął ktoś z rzędu nad nimi. Ucichli na chwile, jednak po paru minutach znowu zaczęli rozmowę. -a tak poza tym, to bella jest brzydka.- pwiedział Jason. - w przeciwieństwie do alex, którą od dwóch lat próbujesz poderwać.- odparła sarkastycznie sophie. - zobaczysz, jeszcze kiedyś będziemy razem. - Taa, jasne. Po tym jak ją probowałeś podrywać na tekst o lutownicy?? Nie sądzę. - cisza.- znowu przerwał im ktoś z tylnego rzędu. Tym razem głos był inny. Taki chrapliwy. Jakby nie należał do człowieka. Obejżeli się i wtedy zaczęły sie dziać naprawdę dziwne rzeczy. Drobna staruszka, która ich uciszała teraz unosila się pare metrów nad ziemią. Z tym, że nie była już drobną staruszką. Teraz przypominała raczej stwora z jakiegoś horroru. Wyglądała jak wielki nietoperz. Dosłownie. Miała skrzydła zakończone ostrymi szponami, pożółkłe kły i nieprporcjonalnie małe ciało. - ty też widzisz tą latającął babę?- zapytał jason. - chciałabym powiedzieć, że nie. Stwór zasyszał gniewnie. Już chciał się na nich rzucić, kiedy nagle rozleciał się w pył. Gdy złote drobinki opadły zobaczyli nastolatka z mieczem w ręku. Wiem co sobie myślcie "po co mu miecz? Nie Łatwiej by było załatwić tego potwora serią z M16". Później dowiecie się, że to nie jest takie proste. - już, spadamy stąd. - krzykną do nich. - co to...- zapytała sophie. - erynia!- odpowiedział szybko.- to nie był jedny potwór tutaj. Moi przyjaciele się nimi zajmą, a my musimy uciekać! Szybko!- jakby na potwierdzenie jego słów kolejny demon wyłonił się z tłumu spanikowanych ludzi. Tym razem była to kobieta- wąż. Na szczęście jeszcze ich nie zauważył. Jeszcze. Znając ich fart nad głową któregoś z nich zaraz zapali się wielki neon z napisem " TU JESTEM. MNE ZJEDZ PIERWSZEGO!!!!" Nieznajomym ruchem ręki kazał schować się im za fotelami. Posłusznie wykonali jego polecenia, a on przycupną obok nich - dlaczego mamy ci ufać?- spytał podejżliwe Jason. - J. on właśnie uratował nam życie. Do tego chce pomoc nam sie stad wydostać. Naprawdę masz jeszcze jakieś wątpliwości? - dzięki.- odezwał się nieznajomy.- a teraz trzeba stąd pryskać. Plan jest taki: idziemy do wyjścia. Starajcię się wtopić w tłum. Gdy tylko się wydostaniemy biegiem na plaże. Tam czekamy na reszte. Jakieś pytania? - nie- odpowiedzieli zgodnie. - No to jazda.- powiedział wstając z podłogi. Sophie i Jason poszli za nim. O dziwo wszystko poszło zgodnie z planem i po paru minutach biegu znalieźli sie na nadmorskim bulwarze. Stanęli pod jakimś pomnikiem. - dobra co tu się dzieje?- zaczęła przesłuchanie sophie. - to dość skomplikowane. Pewnie mi nie uwieżycie. - do rzeczy!!- pośpieszyć go Jason. - więc, Nazywam się Nico. Jestem półbogiem. - czym? - herosem. No wiecie jak tezeusz, herkules, odyseusz... Moim ojcem jest hades. Wy też nie jesteście zwykłymi śmiertelnikami. - skąd wiesz? - te potwory was ścigały. To znaczy, że musiały wyczuć wasz zapach. - widzisz Jason. Mówiłam ci, że ten twój nowy dezorodant śmierdzi. - Chodziło mi raczej o pólboski zapach. Ale wracając, to w kinie to był dopiero początek. Na świecie są miliony potworów. Musicie się nauczyć, jak z nimi walczyć. Od teraz macie w życiu jeden cel: przeżyć. - brzmi zachęcająco- stwierdziła sarkastycznie sophie. - to nie żarty. Bez treningu zginiecie. - Nie wierze mu. To brzmi jak z jakiegoś filmu lub książki.- stwierdził Jason. - spójrz, masz dyzlekcję i lekkie ADHD. - skąd wiesz? - nie znasz jednego ze swoich rodziców, prawda? - skąd wiesz? - to dlatego, że jest bogiem. - nie prawda. Mój ojciec zgniął w wypadku samochodowym kiedy miałem pól roku!- zaprotestował Jason.- mam nawet jego zdjęcia. Napewno nie był jakimś bogiem. - Jason, spokojnie.- wtrąciła się sophie.- narazie musimy mu zaufać. Ja mu wierze. Nie miałby... - cicho.- przerwał jej Nico. - co jest?- spytała szeptem. Uciszył ją tylko gestem. Nagle z za budynku wyleciał kilkumetrowy, Czarny ptak. - PADNIJ!!!!!- wrzasną Nico. Momentalnie przywarli do ziemi. Niestety Nico nie zdążył. Potwór porwał go w swoje wielkie szpony i odleciał. - NICO!!!- Usłyszeli damski głos. Momentalnie obrócilam się w stronę z której dochodził. Zobaczyli trójkę nastolatków, 2 dziewczyny i jednego chlopaka, trochę starszych od nich. Mieli na oko 16 lat. Biegli w ich stronę. - co się stało?- spytał chłopak. Wyglądał jak miś padna na sterydach. Byłdośc napakowany, ale twarz miał dziecinną. - też chciałabym wiedzieć.- odpowiedziała mu sophie. - ptak stymfalijski.- stwierdziła dziewczyna. - to już po nim- dodała druga i wybuchła płaczem. Chłopak podszedł do niej i obiłą ramieniem. - już spokojnie.- zaczął ją uspokajać.- uratujemy go. - jak? - jeszcze nie wiem, ale coś wymyśle. Narazie musimy wracać. - Frank, jest jeszcze jedna sprawa.- powiedziała druga dziewczyna i wskazała na nas. - a No tak.- mrukną.- Nico już wam powiedział co i jak?- zwrócił się do nas. - mniejwiecej. - No dobra, przynajmniej to mamy z głowy. Więc ja jestem Frank a to są Hazel i megan- wskazał na dziewczyny.- reszty dowiecie się na miejscu. Przeszukał kieszenie i wyjął z nich mały złoty krążek. - gdzie jedziemy?- spytała nerwowo sophie - do Obozu Herosów.- odpowiedział Frank z uśmiechem na ustach, rzucając drachmę w powietrze.
wtorek, 10 września 2013
#12 Harry
H: Współczuję Ci. Sophie jest straszna
Z: Ta…dzięki.
H: Mam szczęście, że Carolin nie jest aż tak wymagająca jak Sophie. Mam luz. Całuję kiedy chce, przytulam kiedy chce, obejmuje kiedy chce…
S: Czego mu tam współczujesz?
H: Ja? Ja mu…zazdroszczę tak wspaniałej dziewczyny jak ty
C: Doprawdy? Skoro Ci się podobają zasady w związku według Sophie nie ma sprawy. Ja to akceptuję i postaram się zmienić. Masz rację Harry. Masz za dużo luzu. Od dzisiaj ja tu rządzę
H: Ale…
C: Coś mówiłeś?
H: Ja? Ja mówiłem, że ….że….że absolutnie się z Tobą zgadzam kochanie.
C: No ja mam nadzieję…
H: Uf…mało brakowało…
Z: Niezła akcja. Właśnie widzę, że masz luzu w cholerę.
H: Nie będzie tak źle…chyba…
Z: Chcesz się poddać?
H: JA?! Posrało Cię? Kocham Carolin i zrobię wszystko żeby tylko z nią być. Nawet jeśli mam jej usługiwać
Z: No tak, ale jak ona będzie się wzorowała na Sophie to ja Ci współczuję
H: Carolin ma podobne sposoby do Sophie, więc nie musi brać nauk. A po za tym już wiele razy byłem murzynem obydwu na raz i przeżyłem, więc tym razem też dam radę.
Z: Byłeś murzynem, ale nie musiałeś błagać, żeby Cię chociaż przytuliła podczas masażu stóp i oglądania romansidła na raz.
H: Aż tak źle?
Z: Założę się, że się poddasz i nie wytrzymasz tak całego dnia.
H: Pff…co to dla mnie.
S: ZAYN!!! Gdzie jest mój deser?
Z: Wybacz. Królowa wyzywa…
S: Co tam pyskujesz? Pamiętaj, że za każdą minutę spóźnienia masz karę w postaci dnia męczeństwa!
Z: Już idę kochanie!
H: Będę się za Ciebie modlił
C: HARRY!
H: Zaczyna się… Masaż stóp, pleców, czy może ramion?
C: Nie tym razem. Chociaż? Pomyślę nad tym jeszcze.
H: Po co mnie wołałaś?
C: Oglądamy film.
H: Brzmi nawet niestrasznie. Wręcz zachęcająco. Chwila…co oglądamy?
C: Horror, czyli tak jak lubisz
H: Ok…co zrobiłaś z Carolin dziwna poczwaro?
C: Ale to ja. Twoja dziewczyna
H: W takim razie czego się naćpałaś?
C: Niczego. Po prostu jestem łaskawa mój kochany murzynku.
H: Awww…jaka ty słodka. Aż nie mogę się nadziwić. Nigdy nie byłaś dla mnie miła bez powodu. To zaczyna się robić podejrzane.
C: Mówiłam już jak bardzo Cię kocham?
H: Nie dotykaj mnie bliżej niezidentyfikowany obiekcie. Kim jesteś i co zrobiłaś z moją Carolin?
C: Oj Harry, Harry. Ty chyba nigdy nie dorośniesz…Idź mi przynieś owoce w czekoladzie!
H: Carolin! Wróciłaś! To jednak byłaś ty! Już lecę. Nie ruszaj się stąd!
C: Nie mam nawet zamiaru
Usiadłam obok Sophie przykrywając się ulubionym czerwonym kocem. Przytuliłam się do przyjaciółki i zaciągnęłam zapachem koca. Pachniał jak zawsze płynem do płukania. Nie wiem dlaczego, ale kocham ten zapach. Po chwili zobaczyłam loczka idącego w naszą stronę z talerzem pełnym owoców w czekoladzie i drugą rękę schowaną za plecami. Chłopak tańczył dziwnie i śpiewał, a raczej darł się na cały dom.
H: Ready or not? Here I come! Where you at? The night is young!
Chłopak położył talerz na stole, podszedł do mnie i wyciągnął zza pleców bukiet róż. Wręczył mi go z uśmiechem przyklejonym do ust.
C: Skąd masz te kwiaty?
H: yyy…
C: To są te co dałeś mi wczoraj?
H: No więc…
C: Przyznaj się. Wyciągnąłeś je z wazonu
H: A mówiłem już jak bardzo Cię kocham?
C: A mówiłam Ci już, że jesteś debilem?
H: Nie licząc tych 100 razy dziennie to nie.
C: Chodź tu frajerze.
H: Nie ugryziesz mnie?
C: Nie. Nie ugryzę. Ja Cię połknę w całości idioto.
H: Przynajmniej będzie bezboleśnie Chłopak uśmiechnął się i złożył soczysty pocałunek na moich ustach.
S: Nie wiem jakim cudem, ale wyglądacie uroczo. A teraz uwaga powiem to tylko ten jedyny raz. Nie wiem czy mi to przejdzie przez usta, ale spróbuję.
C i H: Dajesz!
S: Chcę mieć takiego chłopaka jak Harry!
C: Ok…to było dziwne…
S: Ja to powiedziałam na głos?
H: Tak
Z: Mówisz masz.
Zayn zbliżył się do Sophie i pocałował ją. Po chwili oderwali się od siebie. Sophie wyrwała mi z rąk bukiet i spoliczkowała nim Zayna.
Z: Ej! Za co to?
S: Za to, że mnie pocałowałeś bez mojej zgody. Uderzyła go jeszcze raz po twarzy kwiatami.
Z: Ała! A to za co było? S: Za to, że tak krótko (się całowali). Uśmiechnęła się do niego, a po chwili pocałowała zaskoczonego chłopaka. Zayn spojrzał na nią oszołomiony.
S: A to dlatego, że Cię kocham
H: To może my im nie będziemy przeszkadzać i włączymy wreszcie ten horror?
C: No to się nie gap jak wół w malowane wrota tylko rusz się i włącz.
H: A o czym jest film?
C: O wampirze, który zakochał się w śmiertelniczce. Pomijając wątek miłosny film jest na prawdę bardzo straszny. Sama nie odważyłabym się go obejrzeć, ale wtulona w mojego silnego, umięśnionego chłopaka się nie boję. Dlatego masz oglądać ze mną
H: Nie kojarzę tego...
C: Nie gadaj tyle tylko włączaj. Płyta leży przed tobą.
H: Gdzie? Jedyny film o wampirach jaki tu widzę to...o nie...Zmierzch? Serio?
C: Niespodziewanka! A tak dla uściślenia to nie jest Zmierzch tylko Księżyc w nowiu. Tutaj jest więcej Jacoba i...
S i C: JEGO BOSKIEJ KLATY!!!
Z: A zapowiadało się tak miło...
S: A teraz zaskoczymy was po raz drugi.
C: Dzisiaj oglądamy wszystkie części w których Jacob występuje bez koszulki!
S: Jak dla mnie to mógłby w ogóle nie zakładać tej koszulki...
H: Z tego szczęścia aż chce mi się skakać. Z mostu. Prosto pod pociąg.
Z: Z ust mi to wyjąłeś Włączyłyśmy film i wtulone w ukochanych zaczęłyśmy oglądać.
Po kilkunastu minutach zaczęła się jedna z naszych ulubionych scen o nazwie "Jacob świeci klatą". Z wrażenia otworzyłam buzię. Nie uległo to uwadze loczka który wykorzystał sytuację i wepchnął mi do otwartej buzi truskawkę w czekoladzie.
H: Widzę kochanie, że Ci aż ślinka cieknie na widok tych truskawek. Smacznego kotku!
S: Całkiem smakowite te truskawki. Lepsze nawet od tego śniegu i szyszek.
Z: Widzę, że ty też zgłodniałaś słońce Zayn wepchnął do buzi Sophie kawałek melona w czekoladzie.
Harry był zafascynowany widokiem arcyciekawego filmu i po kilku minutach bawił się moimi włosami i wszystkim co miał w zasięgu rąk. Nie przeszkadzało mi to do póki nie zaczął łaskotać mnie jeżdżąc nosem po moim policzku.
C: Harry! Nie przeszkadzaj mi! Nie widzisz, że oglądam?!
H: Problem polega na tym, że widzę CO oglądasz.
C: Nie żartuje sobie. Chyba nie jesteś zazdrosny?!
H: Ja? Pff...ja zazdrosny? Skąd ten pomysł?
C: Oj Harry... Chodź tu mój ty najprzystojniejszy, najmądrzejszy, najsłodszy chłopaku o najpiękniejszym kaloryferku na klacie w historii klat.
H: Zapomniałaś jeszcze, że posiadam coś co jest bezwzględnie lepsze od wszystkich klat razem wziętych.
C: No tak. Przepraszam mój chłopaku o pięknych zielonych oczach, kręconych włosach i dołeczkach.
H: Chodziło mi o to, że mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie i jestem z nią szczęśliwy jak nikt inny, ale twoja wersja nie jest zła.
Spojrzałam na wesołego chłopaka i pocałowałam go krótko szepcząc "Słodki jesteś". Resztę wieczoru spędziliśmy rozmawiając i śmiejąc się razem. Razem z Sophie olałyśmy klatę Jacoba i skupiłyśmy się na wcale nie gorszych klatach naszych ukochanych. Zdecydowanie był to najlepszy wieczór filmowy jaki mogłam sobie wymarzyć.
środa, 4 września 2013
#11 Harry cz.3
Hejka :) Jak minęły pierwsze dni szkoły? Wiem, głupie pytanie. Nie tylko wy z bólem wstajecie rano z łóżka i przez pół dnia wyglądacie i zachowujecie sie jak zombi. Jeśli ewna mnie nie opuści to będę teraz trochę częściej pisać. Na razie mam sporo czasu, bo nie zaczęły się jeszcze moje wszystkie zajęcia dodatkowe, a uwierzcie mi na słowo, jest tego duuuuuuużo. Przybywam do was z ostatnią częścią Harolda. Wiem, że jest bardzo krótka, ale nie miałam pomysłu na nic dłuższego i nie chciałam komplikować tego imagina. Pisząc pierwszą część nie sądziłam, że skończy się na 3 częściach, więc bądźcie wyrozumiali. Nie miałam jakiś mega pomysłów na resztę części. Użyłam w tym imaginie fragment jednego z moich ulubionych filmów-3MSC. Jak ktoś nie oglądał to serdecznie polecam. Ok. To już chyba wszystko : D
Po godzinie drogi byliśmy w moim rodzinnym mieście. Im bliżej byliśmy domu Caroline, tym bardziej sie bałem. Co jeśli mnie odrzuci? Co jeśli nie wybaczy mi 3 lat milczenia i udawania, że sie nie znamy? Nie przeżyje kolejnej porażki. Może jadnak lepiej nie próbować? W porównaniu do sytuacji sprzed kilku lat, nie mam nic do stracenia, ale jednak teraz jest trudniej. Moje rozmyślania przerwał głos Lou
L: Jesteśmy
H: Masz jakiś plan?
L: Zrób coś romantycznego, przeproś za to, że sie nie odzywałeś, a potem powiedz, że nadal ją kochasz
H: To wszystko? Jesteś pewien, że podziała?
L: Jeśli będziesz szczery i powiesz jej, że Ci zależy to szansa jest duża
CAROLINE
S: Caroline? Możesz mi wytłumaczyć co na Twoim tarasie robi jakiś chłopak?
C: Prawdopodobnie pomylił adres. Idź spać
S: Pójdę spać zaraz po tym jak wyjaśnisz mi czemu u Ciebie w ogrodzie stoi mega ciacho i zapala to serce ze świeczek.
C: Jakie serce?!
S: No to na tarasie
Leniwie zwlekłam się z łóżka i poczłapałam (XD to takie dziwne słowo) do okna. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Pod moimi oknami stał Harry, a obok niego było mnóstwo świeczek układających się w kształt serca. Zbiegłam po schodach na dół i wybiegłam do ogrodu. Wpadłam w ramiona Harrego prawie go przewracając.
C: Kocham Cię. Nie zostawiaj mnie. Proszę
H: Też Cie kocham. Już Cie nie zostawie, czy tego chcesz, czy nie
Nagle w ogrodzie rozbłysły światła i dotarły do nas pierwsze dźwięki Forever Young (oryginalne wykonanie).
H: Zatańczysz?
C: Z Tobą zawsze ;)
Wtuliłam się w Harrego i powoli poruszaliśmy się w rytm piosenki.
C: Jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze. Jestem w siódmym niebie. A ty?
H: Nie. O wiele wyżej. Conajmniej 3 metry nad niebem
poniedziałek, 2 września 2013
#10 Harry cz.2
"H: If we could only have this life for one more day If we could only turn back time Jak zwykle masz racje. Gdybym mogła cofnąć czas byłabym Twoim życiem, Twoim powodem do bycia. Miałeś racje, kochałam Cie i wciąż kocham. Ja już zrozumiałam co straciłam, ale czy ty dasz mi szanse to naprawić? "
Z ciekawości spojrzałem na autora tweeta. Gdy zobaczyłem kto go napisał, zamarłem. To niemożliwe. To nie może być ona. Tępo patrzyłem w ekran laptopa wciąż nie wierząc w to co zobaczyłem.
H: LOUIS!!!
L: NIE DRZYJ SIE!!!
H: GDZIE DAŁEŚ KLUCZYKI OD CZOŁGU?!
L: CO?!
H: GUNWO!!!
L: O co chodzi?
H: Przeczytaj ten wpis
L:
H: If we could only have this life for one more day If we could only turn back time Jak zwykle masz racje. Gdybym mogła cofnąć czas byłabym Twoim życiem, Twoim powodem do bycia. Miałeś racje, kochałam Cie i wciąż kocham. Ja już zrozumiałam co straciłam, ale czy ty dasz mi szanse to naprawić? "
H: Czyli jednak to prawda. Ona to napisała
L: Stary...obudziłeś mnie w środku nocy tylko po to żebym Ci przeczytał jakiegoś pieprzonego tweeta?
H: To nie jest jakiśtam pieprzony tweet. Spójrz na nadawce
Przyjaciel spojrzał na ekran w poszukiwaniu nadawcy. Po chwili wlepiał we mnie zdziwiony wzrok.
L: Ta dziewczyna jest troche podobna do tej Twojej przyjaciółki z dzieciństwa. Jak jej tam było...Caroline? Dobrze pamiętam?
H: Kretynie...to właśnie jest Caroline i jeśli dobrze rozumiem to wreszcie chce dać mi szanse!!!
L: I o to tyle zamieszania? Harry!!! Śniła mi sie piękna brunetka, wysoka, szczupła, ładna figura. No po prostu marzenie. Już miałem do niej zagadać, ale nie, bo ty oczywiście musiałeś mnie obudzić!!!
H: Tak! Musiałem, bo od 3 lat nie myśle o niczym innym oprócz niej i tego co by było jakbym wtedy został. L: No dobra. Może nie kontaktuje najlepiej, ale teraz to wydaje mi sie dziwniejsze od tego czołgu. Czy byłbyś tak łaskawy i wyjaśnisz mi wszystko?
H: Przecież tyle razy mówiłem Ci o Caroline.
L: Jeśli płakanie w mój rękaw pod wpływem procentów zaliczasz do wspominania przyjaciółki, to tak. Mówisz o niej dość często, a konkretnie to po każdej imprezie.
H: Nie chce o tym gadać
L: To po huja mnie budziłeś?! Stary, jak mam Ci pomóc jak ty nigdy na trzeźwo nie chcesz o niej gadać.
H: Powiedzmy, że dała mi kosza
L: Awww...biedny Hazzuś został porzucony. Aż sie wzruszyłem.
Louis udał, że ociera łzy wzruszenia. Zmierzyłem go gniewnym spojrzeniem. Chłopak zrozumiał, że nie czas na żarty i przybrał poważny wyraz twarzy, o ile to możliwe w jego przypadku.
L: Ok. Zamieniam sie w słuch
H: Więc...przyjaźniliśmy sie od zawsze i przyjaźń po tych 16 latach przestała mi wystarczać. Powiedziałem o tym Caroline, ale ona nie chciała o tym słyszeć. Po tym odszedłem z jej życia. Przestaliśmy rozmawiać, więc postanowiłem pójść do xfactor myśląc, że i tak nic mnie nie trzyma w rodzinnym mieście. Nie mam z nią żadnego kontaktu. Czasem mama coś o niej wspomni, ale osobiście nie gadaliśmy od trzech lat.
L: I to tyle? Poddałeś sie po tym jak za pierwszym razem Ci odmówiła?
H: A co miałem zrobić?
L: Czarować ją urokiem osobistym? Głupimi tekstami? Na tą barmanke podziałało. Dzięki Tobie mamy zniżke. Po raz pierwszy sie ciesze, że jesteś kobieciarzem
H: Ja jestem kobieciarzem?!
L: Tak ty. Pomyślałeś co ona o Tobie myśli jak codziennie widzi Twoje zdjęcia z innymi dziewczynami? No na pewno jest w Tobie po uszy zakochana. Jestem pewien, że od zawsze marzyła o chłopaku, który nawet nie ruszył dupy o nią walczyć tylko przez 3 lata pocieszał sie każdą napotkaną dziewczyną.
H: Nie pomyślałeś, że dla mnie to też nie jest łatwe?
L: Jeśli wasza relacja Ci przeszkadza to może wreszcie sie ruszysz i zrobisz cokolwiek żeby to zmienić?!
H: Ale to nie takie proste
L: Życie nie jest proste. Będziesz dalej marudził, czy ogarniesz dupe i coś z tym zrobisz?
H: Ok. Postaram sie wymyśleć jakiś plan
L: Ty lepiej nie myśl, bo od kilku lat nie wychodzi Ci to najlepiej. Zbieraj manatki i ładuj sie do auta!!!
H: Gdzie jedziemy?
L: A jak myślisz?
H: Do monopolowego?
L: Nie pogrążaj sie. Jedziemy do Holmes Chapel
H: Posrało Cie?! O tej godzinie?!
L: Ubierz sie jakoś i za 15 minut widze Cie na przednim siedzeniu mojego auta. Reszte wymyślimy po drodze
P.S. Przypomniało mi sie. Przepraszam, że jest tu tyle o promilach, ale moja kochana rodzinka robiła imprezę podczas kiedy ja siedziałam i oglądałam film. Było wesoło ;)
środa, 28 sierpnia 2013
#9 Harry
C: To co dzisiaj robimy? Masz jakiś pomysł?
H: Proponuje zająć się pracą domową z matmy. No chyba, że nie chcesz zaliczyć matmy
C: Pff...wyluzuj trochę. Ja jestem już prawie ustawiona. Sophie ma znajomości na uczelni, więc luz H: Serio? Jaki kierunek? Prawo? Ekonomia?
C: Tak dokładnie to kasjerstwo z elementami opierdalingu
H: Ambitnie
C: No, a jak. Z mojej pensji na pewno wyżywię 40 kotów które planuje mieć.
H: W takim razie mamy dzisiaj czas...na...ŁASKOTKI!!!
C: Bierz ode mnie te łapy. No chyba, że mają podzielić los ciupagi i znaleźć się w twojej dupie.
H: To co? Odrabiamy matmę?
C: Nigdy!
H: Sama się prosiłaś
Chłopak zaczął mnie łaskotać po całym ciele. Próbowałam się wyrwać, ale na niewiele się to zdało. Za każdą próbę ucieczki dostawałam kolejne minuty tortury. Po 10 minutach tarzania się po podłodze mojego pokoju przyjaciel dał mi spokój.
C: Będziesz się za to smażyć w piekle gównomóżdżku
H: Ja też Cie kocham
C: A ja Ciebie nie. Nienawidzę Cie. Złamałeś mi paznokcia!
H: O nie. Chyba trzeba amputować pani rękę. Spokojnie. Doktor Styles się tym zajmie. Ze znieczuleniem, czy bez?
C: Ja sobie nie żartuje
H: Ja też nie. Bez ręki będziesz mniej niebezpieczna
C: A ty bez swojego pseudo mózgu mądrzejszy
H: Niestety mózgu mi nie wyciągniesz
C: A chcesz się założyć?
Nagle poczułam wibracje telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że dostałam wiadomość od mojego chłopaka-Willa.
C: O! Wiadomość od misiaczka!
H: Misiaczek? Serio? Jest taki gruby, czy owłosiony?
C: Harry przestań
H: Czyli, że obydwie wersje?
C: Zachowujesz się jak dziecko
H: Czytaj co ten kretyn napisał. Miejmy część pod tytułem "ojej, jaki on słodki, ja ciebie też, buziaczki, kocham cie misiu i inne duperele" za sobą
Odblokowałam telefon i otworzyłam wiadomość. Gdy pierwszy raz poznałam jej treść nie docierało do mnie znaczenie przeczytanych słów. Siedziałam nieruchomo gapiąc się w ekran. Harry kilka razy pytał co się stało, ale byłam tak oszołomiona, że nie potrafiłam mu odpowiedzieć. Po moim policzku spłynęła łza, a potem kolejna i kolejna. Wszystkie radosne chwile, wiadomości, rozmowy, pocałunki i zdjęcia przemknęły mi przed oczami, mimowolnie zacisnęłam dłoń spodziewając się w niej znajomego dotyku. Chłopak zabrał mi telefon i odczytał najnowszą wiadomość. Po kilku minutach zaczęłam kontaktować
C: Czy mi się zdaje, czy on ze mną zerwał? I to przez sms-a
H: Chciałbym powiedzieć, że nie, ale nie mogę
C: A mogłam Cie posłuchać. Mówiłeś, że to nie jest dobry pomysł. Ostrzegałeś, a ja mu wierzyłam. Byłam głupia. Możesz już powiedzieć "a nie mówiłem"
Harry już otwierał usta żeby coś powiedzieć, ale po chwili je zamknął i bez słowa mnie przytulił. Dał mi się wypłakać jak zawsze. Za każdym razem kiedy działo się coś złego, pierwszą osobą która była przy mnie, był Harry. Zdecydowanie jest moim najlepszym przyjacielem.
H: Wiem, że jesteś zła, przygnębiona, smutna, rozczarowana...
C: Dzięki, pocieszasz
H: Jeszcze nie skończyłem. Zdenerwowana, zaskoczona i z,radości masz ochotę skakać, najlepiej z mostu, prosto pod pociąg, ale uwierz mi, że na pewno jest ktoś taki kto dałby się dla Ciebie pokroić.
C: Nie pocieszaj mnie
H: Ja Cie nie pocieszam. Mówię prawdę. Miłość jest bliżej niż myślisz.
C: Dzięki, ale chyba wole oszczędzić sobie bólu i zostać starą panną z kotem.
H: Nie gadaj tylko się przytul
C: Co ja bym bez Ciebie zrobiła?
H: No nie wiem. Na pewno nie miałabyś jak wzbudzić jego zazdrości
C: O czym ty mówisz?
H: O moim genialnym planie. Musisz mu pokazać co stracił
C: Problem polega na tym, że nie stracił nic wartego uwagi
H: Nie prawda. Stracił dużo. Nawet nie wiesz jak wiele
Posłałam Harremu minę numer 167, czyli "przestań kłamać, bo i tak Ci nie uwierzę"
C: A dokładniej na czym polega Twój plan?
H: Moglibyśmy...no ten...wiesz o co mi chodzi
C: No powiedz wreszcie
H: Udawać parę/
C: ha ha Dobry żart! Ja z Tobą!
H:...
C: Nie? To nie był żart? Ok. Nie będę udawać, że z Tobą chodzę. Nie chce wyjść na dziwkę
H: Ja tylko zaproponowałem
C: Ale możemy udawać, że jesteśmy w sobie zakochani, ale oficjalnie nie jesteśmy razem.
H: Zaczynamy jutro w szkole?
C: Ależ oczywiście, o miłości mojego życia
Następnego dnia zaszalałam czyt. założyłam sukienkę i użyłam błyszczyka. No w końcu musi zobaczyć co stracił. Co ja się oszukuje. Pewnie już sobie znalazł lepszą dziewczynę.
C: Chyba jednak zastosuje plan B.
H: Czyli?
C: Płakanie w poduszkę i użalanie się nad moim żałosnym życiem
Zanim się obejrzałam po moim policzku spłynęła łza. Nie chciałam żeby ktokolwiek ją zobaczył, więc wtuliłam się w Harrego.
Chłopak cicho się zaśmiał
H: I tak widziałem
C: Powiedz mi tylko dlaczego? Harry w odpowiedzi pogłaskał mnie po włosach i pocałował w czoło
H: Też bym chciał wiedzieć
H: Musze już wracać do domu
C: Tak szybko? Nie zdążyłam się Tobą nacieszyć, a ty już mnie zostawiasz. Ja się tak nie bawię
H: No nie obrażaj się. Też chciałbym zostać, ale nie mogę.
C: FOCH
Chłopak zbliżył się do mnie z uśmiechem na ustach. Po chwili poczułam na ustach pocałunek. Chętnie go oddałam. Harry złapał mnie w talii i pogłębił pocałunek. Zdecydowanie był to najlepszy pocałunek w moim życiu.
H: Mam już dość
C: Ale czego?
H: Tego, że zależy Ci tylko na moich gestach, a nie na mnie. Robisz to tylko dlatego, że boisz się uczucia samotności. Mam dość tego, że mogę Cie bezkarnie pocałować, ale nie mogę Cie nazwać moją dziewczyną. Mam dość tego, że mogę Cie trzymać za rękę i myśleć o tym, że ty wciąż jesteś wolna. Mam dość bycia Twoim przyjacielem. Przekroczyłem granice jaką kiedyś postawiliśmy. Chciałbym być dla Ciebie kimś więcej niż dotychczas. Proszę. Daj mi szanse
C: Harry...jesteś dla mnie wszystkim, ale...
H: Ale?
C: Jesteś moim przyjacielem i nie potrafię Cie pokochać tak jakbyś tego chciał. Przykro mi
H: Mi również.
Chłopak pocałował mnie w czoło i zanim oddalił głowę wyszeptał
H: Kiedyś zrozumiesz, że mnie kochasz. Przynajmniej mam taką nadzieje
Zanim dotarł do mnie sens tych słów, Harrego nie było w moim pokoju.



