czwartek, 17 października 2013

#16 Liam cz.2

Hejka :) Znalazłam parę minut na dodanie kolejnej części opowiadanka. Trzecią część i ostatnią już część dodam jak wrócę z Londynu. Mam nadzieję, że wam się spodoba i pozostawicie po sobie komentarze :)

Wtedy uświadomiłam sobie, że pomyliłam przyjaciółkę z nieznajomym przystojniakiem i zamiast spać przytulając się do Alex, gniotłam biednego chłopaka. Było mi tak wstyd. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Od razu zaczęłam go nerwowo przepraszać.
C: Przepraszam Cię. Jest mi tak głupio. W ramach przeprosin zapraszam na pizzę, chociaż pewnie nie chcesz ze mną nigdzie iść.
A: ha ha Nie no lepsze niż ten film. Fajna komedia. Powinnaś scenariusze pisać. Ha ha
C: Jak się zaraz nie zamkniesz to będzie horror z Tobą w roli ofiary.
L: Nic się nie stało. Tylko się przytuliłaś. Było całkiem miło i chętnie przyjmę Twoje zaproszenie. A tak na marginesie to jestem Liam.
Chłopak posłał mi piękny uśmiech.
C: Ja jestem Carolin, a ta debilka to Alex.
A: Ej! To było nie miłe!
Przyjaciółka udała, że strzela focha. Po chwili we trójkę wybuchliśmy śmiechem i zaczęliśmy się kierować w stronę pizzerii. Gdy nasze spotkanie dobiegało końca zrobiło mi się smutno. Chyba polubiłam Liama trochę za bardzo. Kilka godzin wystarczyło, aby stwierdzić, że Liam jest po prostu idealny. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Alex.
A: O Boże! Zapomniałam, że miałam dziś zostać z bratem w domu. Mama mnie zabije! Przepraszam was, ale muszę lecieć. Obiecuję Ci, że pójdziemy jutro na te obiecane zakupy.
C: Miałam kupić coś na Sylwestra.
A: Kupisz następnym razem.
C: Sylwester jest jutro geniuszu!
L: Może ja Ci pomogę? Chętnie połażę z Tobą po sklepach i obiecuję, że nie będę marudzić.
C: hm… No w sumie czemu nie?
A: Dobra. Ja lecę. Pa! Miłej zabawy!
Chłopak nadstawił ramię i posłał mi zachęcający uśmiech. Nieśmiało złapałam go, odwzajemniłam uśmiech i powoli ruszyliśmy w stronę pierwszego sklepu. Miałam wrażenie, że nasze poszukiwania trwają wieczność. Przymierzałam wszystko co mi wpadło w ręce: bluzki, bluzy, swetry, spodnie, spódnice, sukienki, szaliki. Liam w porównaniu do mnie zachowywał spokój i uważnie przyglądał się ubraniom. Po trzech godzinach straciłam nadzieję na znalezienie czegokolwiek i postanowiłam poinformować Liama o zamiarze powrotu do domu. Gdy podeszłam, aby mu podziękować za pomoc  zauważyłam, że chłopak uśmiecha się patrząc na znalezione przez niego ubrania.
L: Przymierz to.
Posłałam mu błagalne spojrzenie.
L: No proooszę.
Chciałam postawić na swoim, ale nie mogłam się oprzeć ślicznemu chłopakowi klęczącemu i robiącemu minę kota ze Shreka.
C: Ok
Skierowaliśmy się w kierunku przymierzalni. Gdy znaleźliśmy wolną weszłam do niej pozostawiając chłopaka przed drzwiami. Nie byłam przekonana do zestawu wybranego przez Liama, lecz nie chcąc robić chłopakowi przykrości założyłam go niepewnie i nie przeglądając się w lustrze wyszłam zaprezentować się towarzyszowi. Chłopak stanął jak oczarowany. Nic nie powiedział tylko szeroko się uśmiechnął. Następnie zrobił krok w moją stronę, złapał mnie i delikatnie obrócił w stronę lustra. Zaniemówiłam. Z ust Liama usłyszałam jedynie ciche „Idealnie”. Musiałam mu przyznać rację. Mimo, że ubrania były skromne wyglądały zjawiskowo. Biała koszula z czarnym okrągłym kołnierzykiem i czarne rurki wysmuklające sylwetkę. Efekt wykańczały moje długie włosy opadające na ramiona. Krzyknęłam tylko „Kupuję” i wbiegłam do przymierzalni. Przebrałam się w ekspresowym tempie i opuściłam pomieszczenie . Wybiegając z przymierzalni staranowałam drzwiami mojego nowego znajomego, lecz on widząc moje podekscytowanie pokiwał tylko głową  ze śmiechem. Gdy wyszliśmy z naszymi „zdobyczami” zaczęliśmy się kierować w stronę przystanku autobusowego. Okazało się, że Liam mieszka bardzo niedaleko mnie, więc wracaliśmy razem. Droga powrotna minęła nam bardzo przyjemnie. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Dowiedziałam się, że chłopak przeprowadził się kilka dni temu i będziemy chodzić razem do szkoły. Jesteśmy w tym samym wieku, więc może nawet będziemy w jednej klasie. Gdy dotarliśmy pod drzwi mojego domu postanowiłam podziękować mu za miło spędzony dzień. Odwróciłam głowę by spojrzeć na niego i wtedy nasze spojrzenia się spotkały. Miał takie piękne oczy. Zatraciłam się w jego spojrzeniu. Było hipnotyzujące. Jego pełne radości oczy same się prosiły aby w nie patrzeć. Po chwili musiałam jednak przerwać.
C: Jeszcze raz przepraszam za to co zrobiłam w kinie i dziękuję za miło spędzony czas.
L: Na prawdę nic się nie stało. Też się świetnie bawiłem. Masz jakieś plany na jutrzejszy wieczór?
C: Idę na imprezę do Alex, ale myślę, że moglibyśmy iść razem.
L: Nie będę sprawiał kłopotu?
C: No co ty! Jestem więcej niż pewna, że będziesz tam mile widziany.
L: Ok. O której mam po ciebie przyjść?
C: 19:30

Na pożegnanie pocałowałam go w policzek i jeszcze raz podziękowałam. Liam odpowiedział mi jedynie najpiękniejszym uśmiechem jaki do tej pory widziałam. Pomachałam mu jeszcze i weszłam do domu. Gdy zamknęłam drzwi osunęłam się po nich robiąc wielkiego banana lecz po chwili podbiegłam do okna, by ostatni raz spojrzeć na przystojniaka. Chłopak szedł żwawo uśmiechając się i odwracając co chwilę głowę w kierunku mojego domu. Gdy straciłam Liama z pola widzenia wzięłam torbę z zakupami i poszłam do mojego pokoju je rozpakować. Gdy zajrzałam do torby natknęłam się natknęłam się na małą, złożoną na pół karteczkę. Rozłożyłam papierek i odczytałam szereg cyfr. Domyśliłam się kto mi to wrzucił. Na odwrocie pisało jeszcze „Mam nadzieję, że się odezwiesz. Liam xx”. Na samą myśl o chłopaku na mojej twarzy zagościł uśmiech. Wyciągnęłam telefon i napisałam wiadomość do mojego nowego znajomego. Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. Cały wieczór spędziłam na wspominaniu kończącego się dnia który zdecydowanie zaliczam do udanych. Z nadmiaru wrażeń i zmęczenia zasnęłam.



czwartek, 10 października 2013

#15 Liam

Cześć wszystkim!!! Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale obowiązki szkolne wzywają :/ Dodaję pierwszą część imagina o o naszym kochanym Daddy Direction. To mój pierwszy imagin jaki kiedykolwiek napisałam, więc proszę się nie czepiać, bo było to rok temu. Wraz z przybyciem ogłaszam, że znowu mnie przez jakiś czas nie będzie. Za tydzień wybieram się na kilka dni do Londynu, więc nie wiem kiedy uda mi się dodać nowego posta. Postaram się dodać drugą część jeszcze przed wyjazdem, ale nic nie obiecuję. Może coś napiszę...Jeszcze nie wiem, ale jak będę miała wenę i czas to obiecuję, że napiszę coś nowego. Życzę miłego czytania :)

Siedziałam w moim pokoju i słuchałam muzyki jednocześnie rozmyślając i użalając się nad sobą. Wraz z misiem na kolanach i kubkiem czekolady patrzyłam w dal uroniając coraz to nowe łzy. Czas leczy rany, lecz potrzeba go dużo, aby nie było nawet małej blizny. Mimo, że wiem iż nie uzyskam odpowiedzi, wciąż pytam: Dlaczego?, Co jest ze mną nie tak? Nie da się zapomnieć z dnia na dzień o osobie o której myślało się codziennie. Wspomnienia bolą. Niepotrzebnie do nich wracam i rozdrapuję rany, lecz nie potrafię przestać. Ciągle żyję przeszłością. Nie umiem zrobić kroku w przód   i zamknąć  tego rozdziału w moim życiu. Może po prostu nie chcę? Moje rozmyślania przerwał telefon. Jak się okazało od przyjaciółki.
A: Hej! Szykuj się. Idziemy do kina. Będę za 15 minut. Pa!
Nie dając mi dojść do słowa rozłączyła się. Prawdopodobnie znała moje zdanie na temat  jej pomysłu i nie chciała słuchać sprzeciwu, dlatego tak szybko skończyła rozmowę. Nie mając na nic ochoty olałam rozkaz koleżanki i wróciłam do poprzedniej czynności. 15 minut później usłyszałam dzwonek do drzwi, jednak wiedząc kto zawitał w moje skromne progi zamiast zwlec się na dół i otworzyć drzwi wydarłam się tylko: Otwarte! Kiedy Alex zobaczyła mnie o mało nie padła.
A: Jeśli masz zamiar tak iść do kina to idziesz 5 metrów za mną!
C: Masz rację zjawiskowo to w tej piżamie nie wyglądam, ale ja się nigdzie nie wybieram.
A: Dlaczego?!
C: Nie mam humoru.
A: Choć! Fajnie będzie. Po filmie połazimy po sklepach. Trzeba kupić coś na jutro ;)
C: No chyba, że tak. Nowym ciuszkom nie odmówię. Tym bardziej, że jutro sylwester i wypada jakoś wyglądać.
Alex w błyskawicznym tempie przeszukała moją szafę w poszukiwaniu czegoś na dzisiejszą okazję. No cóż…było co świętować. Ostatnie zakupy w tym roku. Kiedy doprowadziłyśmy moją osobę do porządku wyszłyśmy z domu kierując się na autobus. Niestety w autobusie było tylko jedno miejsce wolne, a obie chciałyśmy usiąść. Nie obyło się bez przepychanki, lecz po kilku minutach wpadłyśmy na genialny pomysł, aby jedna usiadła na kolanach drugiej. Wypadło na to, że ja mam usiąść na jej kolanach. Ludzie patrzyli się na nas jak na idiotki, ale co tam. Zdążyłyśmy się przyzwyczaić. Po wesołej podróży dotarłyśmy do ogromnego centrum handlowego. Według naszego planu najpierw miałyśmy zaliczyć kino, więc ruszyłyśmy w stronę schodów ruchomych, które zawiozły nas na górę gdzie znajdował się nasz cel. Stojąc w niezbyt dużej kolejce do kasy wybierałyśmy film. Repertuar nie był zbyt ciekawy i do tego jeszcze leciały same filmy akcji… Na jedyną komedię jaką grali zabrakło biletów. Zdecydowałyśmy się w końcu na jakiś film akcji o niezbyt zachęcającym tytule. Gdy zakupiłyśmy już bilety poszłyśmy zrobić zapasy jedzenia, a potem na salę. Alex dała mi bilet i kazała szukać miejsca. Po kilku minutach odnalazłam nasze fotele i okazało się, że siedzę pomiędzy przyjaciółką, a jakimś nieznanym chłopakiem. Gdy usadowiłyśmy się wygodnie postanowiłam przyjrzeć się mojemu sąsiadowi. Miał brązowe niezbyt długie włosy i piękne czekoladowe oczy. Był na prawdę przystojny. Po jego wyglądzie można było wywnioskować również, że ma niezły styl. Chłopak świetnie dobrał koszulę w kratę do spodni, a cały efekt wykańczały białe Conversy. Mówiąc w skrócie, nieznajomy wyglądał nieziemsko. Byłam tak zajęta lustrowaniem go od stóp, aż po czubek głowy, że nie pomyślałam, że on może to zauważyć. I jak na nieszczęście spojrzał w moją stronę. Szybko obróciłam głowę w nadziei, że tego nie zauważył, lecz kątem oka widziałam jak patrzy się w moja stronę i delikatnie uśmiecha. Wyglądał tak słodko… Ogarnij się! Nawet go nie znasz, a już o nim fantazjujesz! Definitywny koniec z facetami! Niestety całe zdarzenie nie uległo uwadze Alex, która na szczęście oszczędziła mi komentarzy i tylko posłała mi znaczący uśmiech na który odpowiedziałam morderczym spojrzeniem. Film okazał się kompletną porażką.  Ludzie byli tak zainteresowani rozwojem akcji, że wyszli. Na sali zostałam tylko ja, moja kochana przyjaciółka i przystojniak. Ja również nie chciałam tracić czasu, więc zdecydowałam się wtulić w towarzyszkę i uciąć sobie krótką drzemkę . Jak postanowiłam, tak zrobiłam. Przytuliłam się i zamknęłam oczy. Trochę dziwne wydawało się, że moja przyjaciółka pachnie męskimi perfumami, ale postanowiłam nie zaprzątać sobie tym głowy. Znając Alex i jej pomysły… Kilka minut później odpłynęłam już daleko w krainę snu. Obudziło mnie delikatne szturchanie. Otworzyłam leniwie oczy i nad sobą zobaczyłam zwijającą się ze śmiechu Alex. Po chwili zastanowienia odezwałam się.
C: Z czego się tak śmiejesz?
A: Ha ha Z niczego. Ha ha

C: Chwila…jeśli ty stoisz nade mną to czyja ręka mnie obejmuje i na kim ja le…O Bożę!




czwartek, 26 września 2013

#14 Harry

 Siemka :) Dawno nic nie wstawiałam, ale niestety nie wińcie mnie o lenistwo. Moja nieobecność spowodowana była brakiem weny i nawałem prac domowych oraz sprawdzianów. W najbliższym czasie niestety mam dużo pracy, ale postaram się coś napisać. Jestem mega podjarana. Jeszcze wam nie mówiłam, ale jeśli wszystko pójdzie ok to w listopadzie jadę na wymianę do Hiszpani i oficjalnie jest szansa na moją wycieczkę do Londynu!!! Nie będę już was nudzić, bo nie mam dzisiaj nic ważnego do przekazania. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przeczytali poprzedniego posta. Myślałam, że nikt go nie przeczyta, a tu jednak taka niespodzianka :) Zapraszam na takie przesłodzone, króciutkie opowiadanko o lokowatym :) 
P.S. Przepraszam za nadużywanie ":)"

Kurna! Nie wiem co robić. A nie. Sorry za pomyłkę. Wiem co powinienem teraz zrobić. Przestać się gapić i ogarnąć ślinotok. Chciałbym nie patrzeć, ale nie mogę. To jest silniejsze ode mnie. Dlaczego ona musi być taka piękna? Jest dość szczupła i niewysoka, ale to nie figura podoba mi się w niej najbardziej. Oczarowała mnie swoimi pięknymi niebieskimi oczami. Mógłbym patrzeć w nie godzinami gdyby nie to, że cały czas nieśmiało spuszcza wzrok. Nie zdaje sobie sprawy ze swojej urody. Nie jeden chłopak dałby się poćwiartować za taką dziewczynę, ale ona dalej uważa, że nie jest ładna. Czasem ze swoją nieśmiałością i brakiem wiary w siebie jest niemożliwa.

Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
but when you smile at the ground it ain't hard to tell
You don't kno-o-ow
You don't know you're beautiful!

Jest jedyna w swoim rodzaju. Nie powtarzalna. Ma swój własny styl. Lubi łączyć różne style. Z jednej strony uwielbia pastelowe kolory, ale czarnym nie pogardzi. Najbardziej charakterystyczne połączenie? Dużo by wymieniać, ale moim ulubionym jest luźna bluza w pastelowym odcieniu, rurki i baleriny. Tylko ona potrafi założyć sukienkę i znoszone Converse i wyglądać perfekcyjnie.  Jej styl jest odwzorowaniem jej charakteru. W sukience wygląda delikatnie i dziewczęco, ale trampki dodają jaj czegoś z szaleństwa i dobrej zabawy.

You’re so London your own style, your own style

Mówię o mojej przyjaciółce. Podoba mi się od bardzo dawna. Pamiętam to jakby było wczoraj. Wróć. To było wczoraj. No więc historia mojego uczucia rozpoczyna się tak. Dawno, dawno temu… no może nie tak dawno, bo 2 tygodnie temu przybiegła do mnie zdyszana Carolin.
C: Paczaj co mam!!!
H: Balonik z niespodzianką?
C: Nie!
H: Batona czekoladowego?
C: Nie!
H: Wypiłaś za dużo denaturatu z włóczykijem i teraz się wszystkim jarasz?
C: Nie, nie i jeszcze raz nie! Pamiętasz jak nasi rodzice nie chcieli nam powiedzieć gdzie jedziemy w wakacje?
H: Nie. Nie pamiętam, ale pamiętam jak się w zimę wyglebałaś przed tym chłopakiem co Ci się podoba. Jak on tam miał… Shane? To było dobre!
C: To wcale nie było śmieszne. Leżałam mu tuż pod nogami. Ośmieszyłam się przed nim i przez to nigdy się ze mną nie umówi.
H: Nie przez to kochanie się z tobą nie umówi. Po prostu nie jesteś w jego typie. On woli… jakby to delikatnie ująć…takie szmaty.
C: Mówiłam już, że potrafisz podnieść człowieka na duchu?
H: Być może. Nie wiem, ale pamiętam jak mówiłaś, że…
C: Harry dość! Wracając do tematu. Moja mama właśnie powiedziała mi gdzie jedziemy w wakacje.
H: I? Taka sensacja?
C: Harry! Jedziemy na obóz językowy do Paryża! Razem!
H: Fajnie
C: Nie cieszysz się?
H: Cieszę, ale nie nawdychałem się tyle koki co ty i moja męska duma nie pozwala mi na skakanie jak debil z radości.
Carolin była zauroczona Paryżem od kiedy pamiętam. Wciąż tylko słyszałem „Miasto miłości to…Miasto miłości tamto”. A nie. Przepraszam. Czasem bełkotała też coś o stolicy mody, ale wtedy w ogóle nie słuchałem. Do wyjazdu zostało kilka dni. Czas minął nieubłagalnie szybko. W dniu wyjazdu pojechaliśmy z naszymi bagażami na miejsce zbiórki. Oczywiście bagaż Carolin ważył z tonę, ale ona dalej dzielnie ciągnęła uradowana walizkę do autokaru. Chyba nie zauważyła, że stoję obok i ciągnę z nią walizkę, bo jak już wszystkie klamoty były spakowane do autokaru to pochwaliła się przede mną, że sobie sama doskonale dała rade i nie potrzebnie się martwiłem. Dlaczego dziewczyny są takie naiwne? No tak. Zapomniałem. Gdyby nie były naiwne nigdy nie pokochałyby takich dupków jak ja, więc nie powinienem narzekać. Podróż minęła nam szybko i miło. Poznaliśmy kilka nowych osób w autokarze, ale prawdziwa integracja miała miejsce dopiero w hotelu jak dojechaliśmy na miejsce.
Pokój dzieliłem z dwoma chłopakami. Byli naprawdę spoko. Od razu znaleźliśmy wspólny język. Jednym z tematów były dziewczyny.
H: Ja idę do Carolin. Miłego rozpakowywania życzę.
W: Idź idź do tej swojej dziewczyny. Pewnie już tęskni.
H: To nie jest moja dziewczyna.
W: Ale chciałbyś, żeby była.
H: Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Nic więcej.
W: Na pewno Ci się podoba, ale jesteś tchórzem i na 100% nie pocałujesz jej dzisiaj na wieży Eiffla.
H: Ja nie pocałuję?
W: Tak ty.
H: Zrobię to!
Wieczorem mieliśmy się wybrać na wycieczkę na wieżę Eiffla. Po kolacji zdążyłem jeszcze skoczyć do pokoju, przebrać się w inne ciuchy i doprowadzić do stanu używalności. Efekt nie był taki zły. Jednak w porównaniu do niej byłem niczym. Carolin założyła letnią, zwiewną sukienkę, brązowe rzymianki/baleriny (wybieraj) i małą torebkę. Wyglądała zjawiskowo. Nasz hotel nie był bardzo oddalony od wieży, więc szybko znaleźliśmy się u celu wyprawy. Wjechaliśmy na szczyt. Przewodniczka mówiła coś, ale nikt jej nie słuchał. No bo kto w naszym wieku słucha w muzeach przewodników i stosuje się do ich zasad? Kogo to obchodzi? Carolin stała przy barierce i podziwiała nocną panoramę Paryża.
W: No stary! Do dzieła!
Will stanął obok mnie i zaśmiał się.
W: Może stchórzyłeś?
H: Nie. Zrobię to teraz. Patrz!
Powoli zaczynałem podchodzić do dziewczyny.
H: Dasz radę Harry! Uda Ci się! Wdech wydech
Stanąłem obok przyjaciółki opierając się o barierkę. Spojrzałem na nią.
C: Piękny widok
H: Mój też niczego sobie.
C: Przecież patrzymy na to samo.
H: Nie. Ja patrzyłem na coś piękniejszego niż Paryż.
W tej chwili złapałem ją jedną ręką w tali, a drugą odgarnąłem włosy z jej twarzy. Przysunąłem dłonią jej policzek i gdy nasze usta prawie się stykały wyszeptałem „Na Ciebie”. Gdy wypowiedziałem to nasze usta złączyły się. Ten pocałunek był cudowny. Mimo, że nie jesteśmy parą był pełen uczucia. To było coś niesamowitego! Na samo wspomnienie czuję smak jej błyszczyka na ustach. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, spojrzeli w oczy i uśmiechnęli. Wtedy zrozumiałem, że to ona jest wszystkim czego potrzebuję, czego pragnę. Zdałem sobie sprawę, że się zakochałem.

We saw Paris when we kissed, when we kissed
I remember the taste of your lipstick




czwartek, 19 września 2013

Where We Are Tour

Cześć! Mam do was bardzo ważną sprawę. Pamiętacie akcje #PolandNeedsTMHTour ? Głupie pytanie...jasne, że pamiętacie! Była przez 3 dni w trends!!! To dla nas wielki sukces. Zapewne już wiecie, że zostały ogłoszone nowe daty koncertów 1D. Niestety na liście nie ma Polski. Zróbmy wszystko żeby chłopcy przyjechali do naszego kraju. Powtórzmy styczniowe akcje. Sprawmy żeby chłopcy zobaczyli #PolandNeedsWWATour. Sprawmy, żeby chłopcy zobaczyli, że nam zależy. Pokarzmy, że Polish Directioners się nie poddają i trwają do końca. Jeśli to czytacie, proszę przekarzcie to dalej w jakikolwiek sposób. I najważniejsze. NIE TRAĆMY NADZIEJI!!!

środa, 18 września 2013

#13 Louis

Hejka!!! Musiałam coś wstawić na bloga z tej wyjątkowej okazji. Wiem, że Niall miał urodziny, a ja nic nie wstawiłam i tak samo było w przypadku Liama, ale jakoś nie umiem pisać "na życzenie". Piszę co mi przyjdzie do głowy, wiec bez hejtów proszę. Pewnie zastanawiacie się jaka to okazja. Już wyjaśniam. Właśnie "rozmawiacie" z szczęśliwą posiadaczką nowej oficjalnej biografii 1D. Obiecałam, że jak przeczytam to napiszę, czy warto. Moja opinia po przeczytaniu 1/5, czyli rozdziału o Harrym jest taka. BIEGIEM DO EMPIKU!!! Fakt. Książka nie jest super tania, bo kosztuje 5 dych, ale moim zdaniem warto. Akcja "przekonywanie Sosi" jest w trakcie realizacji, wiec nadal możecie ją przekonywać komentarzami za które z góry dziękuję. To by było na tyle. Miłego czytania xx


Cześć. Mam na imię Louis i mam 16 lat. Pewnie myślicie sobie, że jestem w kwiecie wieku, przede mną całe życie itd. Otóż nie. Mój czas dobiega końca. Brzmi jakbym chciał skoczyć z mostu z powodu złamanego serca, ale niestety znowu jesteście w błędzie jeśli tak myślicie. Nie mam zamiaru popełnić samobójstwa, a już tym bardziej z powodu jakiegoś tam zauroczenia. Kiedyś pewnie uznałbym to za wystarczający powód do odebrania sobie życia jednak jakiś czas temu nauczyłem się, że życie to najcenniejszy dar, który należy wykorzystać . Co wywołało u mnie taką zmianę? Choroba. Jestem chory na białaczkę. Dowiedziałem się o tym dawno i oczywiście rozpocząłem leczenie, lecz choroba postępuje za szybko i w moim przypadku nie da się już nic zrobić. Jedyne co mogę to wykorzystać czas jaki mi pozostał najlepiej jak potrafię. Nie chce się użalać nad swoim losem i oczekiwać na ostateczny koniec. Wolę zachowywać się tak jakbym miał przed sobą całe życie. Staram się nie myśleć o braku czasu na realizowanie marzeń, o tym ile rzeczy mnie ominie. Myślę jedynie o tym co się dzieje aktualnie. Żyję chwilą, bo wszystko inne jest niepewne.
Miesiąc temu do domu obok wprowadziła się śliczna dziewczyna w moim wieku. Strasznie mi się spodobała, ale byłem zbyt tchórzliwy, żeby do nie zagadać. Wiele razy próbowałem do niej iść i się przedstawić pod pretekstem chęci poznania nowych sąsiadów, ale na nic się to nie zdało. Tydzień po przeprowadzce Caroline zaczęła pomagać w kwiaciarni niedaleko parku. Przychodziłem tam codziennie i kupowałem kwiaty, które dawałem później mamie. Również codziennie próbowałem zaprosić moją wybrankę na randkę, lecz byłem zbyt nieśmiały, żeby chociaż się do niej odezwać. Przełom nastąpił kilka godzin temu, kiedy wpadłem na genialny pomysł. Napisałem na kartce
„Bardzo mi się spodobałaś i chciałbym Cię lepiej poznać. Spotkajmy się jutro w parku o 12:00. To ja codziennie Cię nachodzę w pracy i bezczelnie wypatruje z okna ;) Louis xx”
I pognałem do kwiaciarni. Kupiłem róże i poszedłem pod jej dom. Przyczepiłem liścik do kwiatu i położyłem pod drzwiami. Uśmiechnięty wróciłem do domu i wypatrywałem z okna dziewczyny. Po jakimś czasie zobaczyłem jak Caroline podchodzi do drzwi i podnosi zostawione przeze mnie kwiaty i wiadomość. Dziewczyna przeczytała ją, spojrzała na moje okno i promiennie się uśmiechnęła. Chyba mi się poszczęściło. Czyżby Caroline odwzajemniała moje uczucia? Czy uda mi się ją uszczęśliwić? Okaże się za jakiś czas…
(Louis pisze coś w rodzaju pamiętnika w formie listów. Matka Louisa pokazuje to Caroline)
Odłożyłam zeszyt na łóżko Louisa i z niedowierzaniem popatrzyłam na jego zapłakaną matkę. Opadłam bezsilnie na łóżko. Po pierwsze, Louis mnie kocha. Po drugie, ja jego też, a po trzecie to nie zdążyliśmy sobie tego nawet powiedzieć prosto w oczy. Tak po prostu mnie opuścił. Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Po chwili namysłu doszłam do wniosku, że nie mogę tu dłużej siedzieć. Sprawia mi to zbyt wiele bólu. Zerwałam się z miejsca i wybiegłam z domu chłopaka. Poczułam jak potykam się o coś i upadam, a po chwili czuję, że ktoś mnie trzyma w żelaznym uścisku…
L: Już spokojnie Caroline. To tylko film
C: Jasne! Bądź spokojna jak chłopak którego kochasz nie żyje i…Co ty tu robisz?!
L: Chyba za bardzo się wczułaś w fabułę. A więc…ja żyje, ty też, nie jestem chory i mam się bardzo dobrze, ale co do Ciebie to mam wątpliwości.
C: Nigdy więcej dramatów! Nigdy!!! Jak jeszcze raz coś takiego wybierzesz…
L: Kotku…to ty wybierałaś film.
C: Mogłeś mnie powstrzymać!
L: Myślisz, że nie próbowałem?! Dobra. Nieważne. Włączam coś normalnego
C: NEVER SAY NEVER!!!
L: Powiedziałem „coś normalnego”.
C: Piraci z Karaibów!
L: Oglądaliśmy to wczoraj
C: Już wiem. „Gdzie jest Nemo?”
L: Miałem na myśli „Paranormal Activity”, ale to też jest dobre
C: Albo nie…obejrzymy „Zmierzch”, albo na przykład…
L: Jeszcze jedno słowo i puszczę Titanica
C: Świetny pomysł!
L: No nie wiem. Ostatnio jak oglądaliśmy to się położyłaś na dywanie i krzyczałaś „Jack! Come back!”
C: Mam Ci przypomnieć jak się za mną chowałeś jak oglądaliśmy „Inni”?
L: Ja się nie bałem> Ja tylko chciałem się do Ciebie przytulić, a miejsce za twoimi plecami było takie wygodne…
C: Oj tam oj tam…chodź do mnie mój tchórzu
L: Chodź do mnie moja kochana spazmatyczko
Przytuliłam się do chłopaka  najmocniej jak potrafiłam.
C: Nigdy mnie nie zostawiaj!
L: Nigdy Cię nie opuszczę. Jak możesz tak myśleć? Nawet jeśli Edward mnie przemieni i Jacob będzie próbował mnie dopaść, ja ucieknę na Latającym Holendrze, znajdę Nemo, zostanę bliźniakiem Biebera to zawsze będę przy Tobie. Zapamiętaj to sobie. Jestem jak smród w butach. Mnie się nie pozbędziesz
C: Kocham Cię
L: Ja ciebie też
Louis uśmiechnął się i skradł mi całusa
L: Ale i tak oglądamy to co ja chce!


niedziela, 15 września 2013

Niespodziewanka :)

Siemka :) Dzisiaj tak nietypowo, bo dodaje opowiadanie mojej koleżanki, która za Chiny ludowe i demokratyczne nie chce prowadzić ze mną bloga. Opowiadanie nie jest o 1D, ale i tak jest zajebiste :) Zachęćcie Zosie komentarzami do zmienienia zdania i prowadzenia ze mną bloga. Nie poprawiałam błędów, bo nie miałam za dużo czasu, ale na pewno zrozumiecie o co chodzi :) Miłego czytania życzę :*


 - to chyba najgorszy film jaki kiedykolwiek widziałem. - powoedział nagle jason -o, stary w pełni cię popieram. To nie ma sensu. On jej mówi, że jest wampirem i prawdopodobnie ją zabije, a ona zamiast uciekać jeszcze się z nim caluję.- odpowiedziała mu sophie. - ciiiiii- syknął ktoś z rzędu nad nimi. Ucichli na chwile, jednak po paru minutach znowu zaczęli rozmowę. -a tak poza tym, to bella jest brzydka.- pwiedział Jason. - w przeciwieństwie do alex, którą od dwóch lat próbujesz poderwać.- odparła sarkastycznie sophie. - zobaczysz, jeszcze kiedyś będziemy razem. - Taa, jasne. Po tym jak ją probowałeś podrywać na tekst o lutownicy?? Nie sądzę. - cisza.- znowu przerwał im ktoś z tylnego rzędu. Tym razem głos był inny. Taki chrapliwy. Jakby nie należał do człowieka. Obejżeli się i wtedy zaczęły sie dziać naprawdę dziwne rzeczy. Drobna staruszka, która ich uciszała teraz unosila się pare metrów nad ziemią. Z tym, że nie była już drobną staruszką. Teraz przypominała raczej stwora z jakiegoś horroru. Wyglądała jak wielki nietoperz. Dosłownie. Miała skrzydła zakończone ostrymi szponami, pożółkłe kły i nieprporcjonalnie małe ciało. - ty też widzisz tą latającął babę?- zapytał jason. - chciałabym powiedzieć, że nie. Stwór zasyszał gniewnie. Już chciał się na nich rzucić, kiedy nagle rozleciał się w pył. Gdy złote drobinki opadły zobaczyli nastolatka z mieczem w ręku. Wiem co sobie myślcie "po co mu miecz? Nie Łatwiej by było załatwić tego potwora serią z M16". Później dowiecie się, że to nie jest takie proste. - już, spadamy stąd. - krzykną do nich. - co to...- zapytała sophie. - erynia!- odpowiedział szybko.- to nie był jedny potwór tutaj. Moi przyjaciele się nimi zajmą, a my musimy uciekać! Szybko!- jakby na potwierdzenie jego słów kolejny demon wyłonił się z tłumu spanikowanych ludzi. Tym razem była to kobieta- wąż. Na szczęście jeszcze ich nie zauważył. Jeszcze. Znając ich fart nad głową któregoś z nich zaraz zapali się wielki neon z napisem " TU JESTEM. MNE ZJEDZ PIERWSZEGO!!!!" Nieznajomym ruchem ręki kazał schować się im za fotelami. Posłusznie wykonali jego polecenia, a on przycupną obok nich - dlaczego mamy ci ufać?- spytał podejżliwe Jason. - J. on właśnie uratował nam życie. Do tego chce pomoc nam sie stad wydostać. Naprawdę masz jeszcze jakieś wątpliwości? - dzięki.- odezwał się nieznajomy.- a teraz trzeba stąd pryskać. Plan jest taki: idziemy do wyjścia. Starajcię się wtopić w tłum. Gdy tylko się wydostaniemy biegiem na plaże. Tam czekamy na reszte. Jakieś pytania? - nie- odpowiedzieli zgodnie. - No to jazda.- powiedział wstając z podłogi. Sophie i Jason poszli za nim. O dziwo wszystko poszło zgodnie z planem i po paru minutach biegu znalieźli sie na nadmorskim bulwarze. Stanęli pod jakimś pomnikiem. - dobra co tu się dzieje?- zaczęła przesłuchanie sophie. - to dość skomplikowane. Pewnie mi nie uwieżycie. - do rzeczy!!- pośpieszyć go Jason. - więc, Nazywam się Nico. Jestem półbogiem. - czym? - herosem. No wiecie jak tezeusz, herkules, odyseusz... Moim ojcem jest hades. Wy też nie jesteście zwykłymi śmiertelnikami. - skąd wiesz? - te potwory was ścigały. To znaczy, że musiały wyczuć wasz zapach. - widzisz Jason. Mówiłam ci, że ten twój nowy dezorodant śmierdzi. - Chodziło mi raczej o pólboski zapach. Ale wracając, to w kinie to był dopiero początek. Na świecie są miliony potworów. Musicie się nauczyć, jak z nimi walczyć. Od teraz macie w życiu jeden cel: przeżyć. - brzmi zachęcająco- stwierdziła sarkastycznie sophie. - to nie żarty. Bez treningu zginiecie. - Nie wierze mu. To brzmi jak z jakiegoś filmu lub książki.- stwierdził Jason. - spójrz, masz dyzlekcję i lekkie ADHD. - skąd wiesz? - nie znasz jednego ze swoich rodziców, prawda? - skąd wiesz? - to dlatego, że jest bogiem. - nie prawda. Mój ojciec zgniął w wypadku samochodowym kiedy miałem pól roku!- zaprotestował Jason.- mam nawet jego zdjęcia. Napewno nie był jakimś bogiem. - Jason, spokojnie.- wtrąciła się sophie.- narazie musimy mu zaufać. Ja mu wierze. Nie miałby... - cicho.- przerwał jej Nico. - co jest?- spytała szeptem. Uciszył ją tylko gestem. Nagle z za budynku wyleciał kilkumetrowy, Czarny ptak. - PADNIJ!!!!!- wrzasną Nico. Momentalnie przywarli do ziemi. Niestety Nico nie zdążył. Potwór porwał go w swoje wielkie szpony i odleciał. - NICO!!!- Usłyszeli damski głos. Momentalnie obrócilam się w stronę z której dochodził. Zobaczyli trójkę nastolatków, 2 dziewczyny i jednego chlopaka, trochę starszych od nich. Mieli na oko 16 lat. Biegli w ich stronę. - co się stało?- spytał chłopak. Wyglądał jak miś padna na sterydach. Byłdośc napakowany, ale twarz miał dziecinną. - też chciałabym wiedzieć.- odpowiedziała mu sophie. - ptak stymfalijski.- stwierdziła dziewczyna. - to już po nim- dodała druga i wybuchła płaczem. Chłopak podszedł do niej i obiłą ramieniem. - już spokojnie.- zaczął ją uspokajać.- uratujemy go. - jak? - jeszcze nie wiem, ale coś wymyśle. Narazie musimy wracać. - Frank, jest jeszcze jedna sprawa.- powiedziała druga dziewczyna i wskazała na nas. - a No tak.- mrukną.- Nico już wam powiedział co i jak?- zwrócił się do nas. - mniejwiecej. - No dobra, przynajmniej to mamy z głowy. Więc ja jestem Frank a to są Hazel i megan- wskazał na dziewczyny.- reszty dowiecie się na miejscu. Przeszukał kieszenie i wyjął z nich mały złoty krążek. - gdzie jedziemy?- spytała nerwowo sophie - do Obozu Herosów.- odpowiedział Frank z uśmiechem na ustach, rzucając drachmę w powietrze.

wtorek, 10 września 2013

#12 Harry

Cześć :) Przybywam do was z nowym imaginem o Harrym. Można go potraktować jak czwartą część imagina mojego pierwszego partowca, ale nie trzeba. Może już zauważyliście, ale prowadzę bloga sama. Wreducha zrezygnowała :( To są te złe wieści, a dobre są takie, że byłam na This is us i z dumą mogę powiedzieć, że to najlepszy film jaki kiedykolwiek widziałam. Serdecznie polecam go i jeśli jeszcze nie go nie widziałyście to nie siedzieć i czytać tylko biec do kina na pierwszy seans!!! Za niedługo powinnam dostać najnowszą biografię 1D, więc jak już przeczytam to napiszę, czy warto było namawiać babcię na jej kupno XD Podejrzewam, że będzie fajna, ale nie wiem, czy lepsza od Siły Marzeń. Swoją drogą, czy tylko ja się wzruszam czytając Siłę Marzeń i oglądając filmiki chłopców z X Factora? No dobra. Koniec nudzenia. Zapraszam na opowiadanie :*

H: Współczuję Ci. Sophie jest straszna
Z: Ta…dzięki.
H: Mam szczęście, że Carolin nie jest aż tak wymagająca jak Sophie. Mam luz. Całuję kiedy chce, przytulam kiedy chce, obejmuje kiedy chce…
S: Czego mu tam współczujesz?
H: Ja? Ja mu…zazdroszczę tak wspaniałej dziewczyny jak ty
C: Doprawdy? Skoro Ci się podobają zasady w związku według Sophie nie ma sprawy. Ja to akceptuję i postaram się zmienić. Masz rację Harry. Masz za dużo luzu. Od dzisiaj ja tu rządzę
H: Ale…
C: Coś mówiłeś?
H: Ja? Ja mówiłem, że ….że….że absolutnie się z Tobą zgadzam kochanie.
C: No ja mam nadzieję…
H: Uf…mało brakowało…
Z: Niezła akcja. Właśnie widzę, że masz luzu w cholerę.
H: Nie będzie tak źle…chyba…
Z: Chcesz się poddać?
H: JA?! Posrało Cię? Kocham Carolin i zrobię wszystko żeby tylko z nią być. Nawet jeśli mam jej usługiwać
Z: No tak, ale jak ona będzie się wzorowała na Sophie to ja Ci współczuję
H: Carolin ma podobne sposoby do Sophie, więc nie musi brać nauk. A po za tym już wiele razy byłem murzynem obydwu na raz i przeżyłem, więc tym razem też dam radę.
Z: Byłeś murzynem, ale nie musiałeś błagać, żeby Cię chociaż przytuliła podczas masażu stóp i oglądania romansidła na raz.
H: Aż tak źle?
Z: Założę się, że się poddasz i nie wytrzymasz tak całego dnia.
H: Pff…co to dla mnie.
S: ZAYN!!! Gdzie jest mój deser?
Z: Wybacz. Królowa wyzywa…
S: Co tam pyskujesz? Pamiętaj, że za każdą minutę spóźnienia masz karę w postaci dnia męczeństwa!
Z: Już idę kochanie!
H: Będę się za Ciebie modlił
C: HARRY!
H: Zaczyna się… Masaż stóp, pleców, czy może ramion?
C: Nie tym razem. Chociaż? Pomyślę nad tym jeszcze.
H: Po co mnie wołałaś?
C: Oglądamy film.
H: Brzmi nawet niestrasznie. Wręcz zachęcająco. Chwila…co oglądamy?
C: Horror, czyli tak jak lubisz
H: Ok…co zrobiłaś z Carolin dziwna poczwaro?
C: Ale to ja. Twoja dziewczyna
H: W takim razie czego się naćpałaś?
C: Niczego. Po prostu jestem łaskawa mój kochany murzynku.
H: Awww…jaka ty słodka. Aż nie mogę się nadziwić. Nigdy nie byłaś dla mnie miła bez powodu. To zaczyna się robić podejrzane.
C: Mówiłam już jak bardzo Cię kocham?
H: Nie dotykaj mnie bliżej niezidentyfikowany obiekcie. Kim jesteś i co zrobiłaś z moją Carolin?
C: Oj Harry, Harry. Ty chyba nigdy nie dorośniesz…Idź mi przynieś owoce w czekoladzie!
H: Carolin! Wróciłaś! To jednak byłaś ty! Już lecę. Nie ruszaj się stąd!
C: Nie mam nawet zamiaru
 Usiadłam obok Sophie przykrywając się ulubionym czerwonym kocem. Przytuliłam się do przyjaciółki i zaciągnęłam zapachem koca. Pachniał jak zawsze płynem do płukania. Nie wiem dlaczego, ale kocham ten zapach. Po chwili zobaczyłam loczka idącego w naszą stronę z talerzem pełnym owoców w czekoladzie i drugą rękę schowaną za plecami. Chłopak tańczył dziwnie i śpiewał, a raczej darł się na cały dom.
H: Ready or not? Here I come! Where you at? The night is young!
Chłopak położył talerz na stole, podszedł do mnie i wyciągnął zza pleców bukiet róż. Wręczył mi go z uśmiechem przyklejonym do ust.
C: Skąd masz te kwiaty?
H: yyy…
C: To są te co dałeś mi wczoraj?
H: No więc…
C: Przyznaj się. Wyciągnąłeś je z wazonu
H: A mówiłem już jak bardzo Cię kocham?
C: A mówiłam Ci już, że jesteś debilem?
H: Nie licząc tych 100 razy dziennie to nie.
C: Chodź tu frajerze.
H: Nie ugryziesz mnie?
C: Nie. Nie ugryzę. Ja Cię połknę w całości idioto.
H: Przynajmniej będzie bezboleśnie Chłopak uśmiechnął się i złożył soczysty pocałunek na moich ustach.
S: Nie wiem jakim cudem, ale wyglądacie uroczo. A teraz uwaga powiem to tylko ten jedyny raz. Nie wiem czy mi to przejdzie przez usta, ale spróbuję.
C i H: Dajesz!
S: Chcę mieć takiego chłopaka jak Harry!
C: Ok…to było dziwne…
S: Ja to powiedziałam na głos?
H: Tak
Z: Mówisz masz.
Zayn zbliżył się do Sophie i pocałował ją. Po chwili oderwali się od siebie. Sophie wyrwała mi z rąk bukiet i spoliczkowała nim Zayna.
Z: Ej! Za co to?
S: Za to, że mnie pocałowałeś bez mojej zgody. Uderzyła go jeszcze raz po twarzy kwiatami.
Z: Ała! A to za co było? S: Za to, że tak krótko (się całowali). Uśmiechnęła się do niego, a po chwili pocałowała zaskoczonego chłopaka. Zayn spojrzał na nią oszołomiony.
S: A to dlatego, że Cię kocham
H: To może my im nie będziemy przeszkadzać i włączymy wreszcie ten horror?
C: No to się nie gap jak wół w malowane wrota tylko rusz się i włącz.
H: A o czym jest film?
C: O wampirze, który zakochał się w śmiertelniczce. Pomijając wątek miłosny film jest na prawdę bardzo straszny. Sama nie odważyłabym się go obejrzeć, ale wtulona w mojego silnego, umięśnionego chłopaka się nie boję. Dlatego masz oglądać ze mną
H: Nie kojarzę tego...
C: Nie gadaj tyle tylko włączaj. Płyta leży przed tobą.
H: Gdzie? Jedyny film o wampirach jaki tu widzę to...o nie...Zmierzch? Serio?
C: Niespodziewanka! A tak dla uściślenia to nie jest Zmierzch tylko Księżyc w nowiu. Tutaj jest więcej Jacoba i...
S i C: JEGO BOSKIEJ KLATY!!!
Z: A zapowiadało się tak miło...
S: A teraz zaskoczymy was po raz drugi.
C: Dzisiaj oglądamy wszystkie części w których Jacob występuje bez koszulki!
S: Jak dla mnie to mógłby w ogóle nie zakładać tej koszulki...
H: Z tego szczęścia aż chce mi się skakać. Z mostu. Prosto pod pociąg.
Z: Z ust mi to wyjąłeś Włączyłyśmy film i wtulone w ukochanych zaczęłyśmy oglądać.
Po kilkunastu minutach zaczęła się jedna z naszych ulubionych scen o nazwie "Jacob świeci klatą". Z wrażenia otworzyłam buzię. Nie uległo to uwadze loczka który wykorzystał sytuację i wepchnął mi do otwartej buzi truskawkę w czekoladzie.
H: Widzę kochanie, że Ci aż ślinka cieknie na widok tych truskawek. Smacznego kotku!
S: Całkiem smakowite te truskawki. Lepsze nawet od tego śniegu i szyszek.
Z: Widzę, że ty też zgłodniałaś słońce Zayn wepchnął do buzi Sophie kawałek melona w czekoladzie.
Harry był zafascynowany widokiem arcyciekawego filmu i po kilku minutach bawił się moimi włosami i wszystkim co miał w zasięgu rąk. Nie przeszkadzało mi to do póki nie zaczął łaskotać mnie jeżdżąc nosem po moim policzku.
C: Harry! Nie przeszkadzaj mi! Nie widzisz, że oglądam?!
H: Problem polega na tym, że widzę CO oglądasz.
C: Nie żartuje sobie. Chyba nie jesteś zazdrosny?!
H: Ja? Pff...ja zazdrosny? Skąd ten pomysł?
C: Oj Harry... Chodź tu mój ty najprzystojniejszy, najmądrzejszy, najsłodszy chłopaku o najpiękniejszym kaloryferku na klacie w historii klat.
H: Zapomniałaś jeszcze, że posiadam coś co jest bezwzględnie lepsze od wszystkich klat razem wziętych.
C: No tak. Przepraszam mój chłopaku o pięknych zielonych oczach, kręconych włosach i dołeczkach.
H: Chodziło mi o to, że mam najpiękniejszą dziewczynę na świecie i jestem z nią szczęśliwy jak nikt inny, ale twoja wersja nie jest zła.
 Spojrzałam na wesołego chłopaka i pocałowałam go krótko szepcząc "Słodki jesteś". Resztę wieczoru spędziliśmy rozmawiając i śmiejąc się razem. Razem z Sophie olałyśmy klatę Jacoba i skupiłyśmy się na wcale nie gorszych klatach naszych ukochanych. Zdecydowanie był to najlepszy wieczór filmowy jaki mogłam sobie wymarzyć.